Po tym jak Daromir wraz z przyjaciółmi zobaczył co się dzieje nad oceanem pobiegli na wschód do stolicy Eworen miasta Anarod. Biegli bez wytchnienia przez cały tydzień, aż w końcu dotarli na miejsce. Po wejściu do miasta pokierowali się od razu do sali króla pod wejściem straż sprawiała problemy.
-Stać kim jesteście i co tu robicie.-strażnik
-Moje imię brzmi Daromir musimy dostać się do króla.-Daromir
-Z elfem i krasnoludem, odejdzie stąd jeśli życie wam miłe.-strażnik
-Posłuchaj człowieczku jeżeli nas nie wpuścisz to cała kraina Akapte zostanie zgładzona.-Rosządas
-Ha, przez kogo przez waz, nie rozmieszaj mnie, a teraz odejść mi stąd.
Odeszli od wejścia i zastanawiali się ja się dostać do króla.
-No i co zrobimy?-Ilana
-Ja bym tam wszedł siłą.-Rosządas
-I tak mamy szczęście że nie wezwał po nas straży.-Daromir
-To co zrobimy? Orkowa armia pewnie pustoszy pierwsze wioski.
Daromir usiadł na schodach i zaczął się zastanawiać jak można się zbliżyć do króla, i z nim porozmawiać. Nagle z tłumu dobiegło wołanie.
-Słuchajcie mieszkańcy tego miasta a tagrze przyjezdni. Wieczorem odbędzie się turniej w którym ma prawo walczyć każdy. Ten kto zwycięży zostanie pasowany na rycerza i będzie miał zaszczyt skrzyżować swój miecz z samym królem Leoryliem. W zawodach będą 3 rundy, 1 trzeba będzie się oswobodzić i złapać za jedną z broni która będzie leżała dokoła, i pokonać przeciwników, 2 walka z dzikimi zwierzętami, 3 walka z jednym z rycerzy. Reszty dowiecie się na turnieju.-rycerz
-Hej Daromirze może weźmierz w tym udział?-Ilana
-Ja nie, nie chce zostać rycerzem.-Daromir
-Ale będziesz miał szansę porozmawiać z królem.-Rosządas
-Chyba walczyć z nim, a po za tym nie poradze sobie z tym.-Daromir
-Poradzisz wieże w to.-Ilana
-No dobrze, pójdę się zapisać i zobaczymy co dalej.-Daromir
Daromir poszedł w stronę tablicy zapisów, gdy doszedł do niej zobaczył że zapisało się prawie setka uczestników, nie był pewny czy robi dobrze ale zapisał się. Powrócił do przyjaciół i wraz z ni,i poszedł do miejscowej tawerny by odpocząć przed walką. Po kilku godzinach czekania nadszedł czas, poszli na arenę, Ilana wraz z Rosządasem poszli na trybuny a Daromir na arenę. Na miejscu było kilka drewnianych pali a przy nich stali strażnicy, kazali do siebie podejźdź i stanąć obok pala. Uczestnicy turnieju zostali do nich przywiązali. Daeomir podczas wiązania napioł mięśnie by potem miał trochę luzu. Król wyszedł na balkon i wyjaśnił dokładnie zasady pierwszej rundy.
-W tej rundzie musicie się oswobodzić, zabrać jedna z broni leżącej dokoła i zebrać jedno z flag na końcu areny. Zabijanie jest zakazane, jeśli ktoś kogoś zabije on sam zostanie zabity, rany mogą być zadawane jedynie w nogi i ręce, ale tak by ich nie odciąć. Gotowi. Start!
Daromir rozliźnił mięśnie i z łatwością zdioł sznur i pobiegł w stronę miecza jednak inni też się już uwolnili i złapali za broń. Wszyscy porozbiegali się by zdobyć flagę, Doromir prawie dobiegł do pierwszej z nich, ale ktoś go zatakował maczugą w plecy i upadł jednak nie dał za wygraną próbował walczyć dalej. Gdy wstał uderzył tego samego człowieka rękojeścią w głowę i zabrał flagę. W tym samym czasie król przerwał walkę i zostało tylko 20 zawodników. Król ogłosił wynik 1 rundy, i omówił następną.
-Gratulacje dla tych którzy przeszli do następnej rundy, a oto i kolejne zadanie. W tej rundzie jedna osoba musi zabrać flagę lwu z łap. Ci co zostaną by spróbować swych sił mogą nie przeżyć.
Po tych słowach 18 zawodników opuściło arenę, został tylko Daromir i jeden z mieszkańców, ale widać było że ogarnia go strach przed lwem.
-A więc dobrze. Otworzyć kletkę.
Po otworzeniu klatki wybiegł z niej wielki masywny lew i pobiegł w kierunku mieszkańca miasta. Ten z przerażony nie mógł się ruszyć, i lew przebił mu gardło, następnie zaczoł pożerać jego ciało. Daromir przez ten czas zauważył flagę przywiązano do jego łapy, Daromir próbował zakraść się od tyłu i zabić lwa, ale lew zauważył go i rzucił się na niego wytrącając mu miecz z rąk. Daromir został przyparty do ziemi, jedną ręko trzymał łeb lawa by go nie mógł ugryźdź, a drugą próbował sięgnąć po miecz. Kiedy już ledwie wytrzymywał udało napór lwa udało się mu dosięgnąć miecz i przebić mu gardło. Daromir odsuną ciało lwa i zabrał flagę.
Tłum na widowni zaczął wiwatować i bić brawa, po czym król wstał i zaczął mówić.
-Zaprawdę jesteś wielkim wojownikiem ale jest jeszcze jedna runda, w tej rundzie zmierzysz się z rycerzem mego dworu, jeśli wygrasz może kiedyś go zastąpisz, jeśli nie to spróbujesz kiedy indziej zostać rycerzem. A więc niech się zacznie walka.
Rycerz wszedł na arenę wyją miecz i przygotowywał się do walki. Daromir również uspokojił oddech i pracował nad taktyką. Po chwili król dał sygnał do walki, oboje pobiegli w swoją stronę, na środku areny zderzyły się ich miecze, rycerz znacznie przewyszał siłą Daromira. Daromir odsuną się trochę i uderzył z całą siłą go w prawe ramię, rycerz zachwiał się ale szybko zaczął kontratakować. Ciosy padały jeden za drugim, ale Daromir nie używał siły tak jak on, tylko planwał następne ciosy z rozwagą. Po kilkunastu atakach rycerz zrobił się zmęczony, Daromir wtedy zaczął napierać, po kilku celnych ciosach rycerz padł i się poddał. Tłum oszalał i zaczął wykrzykiwać imię Daromira i wszyscy rzucali kwiatami i monetami. Król ospokojił tłum i zabrał głos.
-Jak się zwiesz wojowniku.
-Daromir mój królu.
-A więc Daromiże wejdź tu.
Daromir wszedł na balkon gdzie przebywał król i stanął przed jego obliczem.
-Uklęknij Daromiże.
Daromir uklękną a król wziął miecz i pasował go na rycerza wręczył mu zbroję i miecz po czym zabrał go do swych komnat. Ilana i Rosządas poszli za nimi.
-A więc czy skrzyżujemy miecze na arenie jak było mówione.
-Nie, mam ciekawszą sprawę, i nie wiem czy mi uwierzysz.
-A więc mów.
W tym czasie do królewskiej sali weszli Ilana i Rosządas.
A kim wy jesteście że macie czelność się tu pokazywać, jeszcze do elf i krasnolud, odejdzie zanim wezwe straże.-król Leoryk
-Spokojnie królu to są moi towarzysze wykonujemy ważną misję.-Daromir
-Cóż to za misja?-król Leoryk
-To misje zlecili nam pradawni władcy Akapte już cześć tej misji została wykonana dalsza część zależy od ciebie królu-Ilana
-A cóż to takiego zależy o demnie?- król Leoryk
-Właściwie to wszystko, nad zachodnim możem pojawiła się ogromna armia starego wroga i ty musisz ją pokonać.-Rosządas
-Armia, jaka armie?- król Leoryk
-Orków.-Rosządas
-Orków ha te bestie to bajka dla dzieci dla dzieci, nie są prawdziwi.-król Leoryk
-To czemu ich widzieliśmy, i to całe tysiące.-Daromir
-No dobrze ale jeśli to nawet prawda to bez dowodów i tak nic z tym nie zrobię.-król Leoryk
-A więc wyślij kilku zwiadowców by to sami sprawdzili-Rosządas
-Dobrze ale jeśli to bajki, to pożałujecie, wszyscy. A teraz odejdzie, mam inne sprawy na głowie.
Król wysłał kilku zwiadowców by sprawdzili czy słowa Daromira, Ilany i Raosządasa są prawdziwe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz