piątek, 22 czerwca 2012

Cz. I Przepowiednia rozdział III Duch Króla

Potym jak rodzinna wioska Daromira została spalona, a on sam zastał zaczarowany przez ducha, po przebudzeniu był skołowany, i stracił na chwile oriętacje spojrzał na dopalające sie gruzy wsojego domu i zemdlał. O poranku obudziły go kopyta jadoncych koni i szukanie zbroi, ledwo trzymając się na nogach poszedł sprawdzić co się dzieje. Po wyjściu za drzew zobaczył pokaleczone ciała i spalone chaty, rycerze z miasta Rndamo pomagali ocalałym wieśniakom i dzieciom. Daromir zaniepokojony pobiegł na gruzy swojego domu i zaczoł rozglądać się z swoimi rodzicami. Po chwili znalazł medalion swojej matki cały we krwi i medalion ojca. Zaraz potem pokierował się w stronę kuźni z nadzieją  że Kardif przeżył. Z obaczył go siedzącego na stołku z wielką rano na ręce.
-Daromir ty żyjesz dzięki bogu.
-Wuju co się stało, z kąt wzieły się te elfy?
-Niewiem wyskoczył z drzew nie wiadomo ilu ich było ale znacznie nas przewyszali liczebnie. Próbowałem walczyć ale, no sam widzisz. Czy mój brat przeżył?
-Chyba nie znalazłem jego medalion i mojej matki.
-Przykro mi, teraz trzeba udać się do miasta, i zacząć jakoś sobie poradzić.
Daromir wraz z wujem wyruszyli do miasta wraz z ocalałymi pod eskorto rycerzy. Po niecałej godzinie dotarli pod mury miasta wszyscy się porozchodzili do przyjaciół i rodzin, a Kardif wraz Daromirem udali się do miejscowej kuźni. Na miejscu zastali Olafa dobrego przyjaciela Kardifa.
-Kardifie, przeżyłeś, a co z twym bratem?
-Niestety nie przeżył.
-Przeklęte elfy. No nic, a to co za chłopiec?
-Mój bratanek, niema ojca ani matki, więc muszę się nim zająć, by wyrósł na dobrego człowieka, i zdolnego kowala.
Daromir nie mógł zapomnieć tego co widział nad stawem, i w wiosce, ale czuł że to nie był jeszcze koniec, że spotka jeszcze tego duch na swojej drodze. Mijały dni, tygodnie, miesiące, lata, a Daromir wyrastał na zdrowego mężczyznę o potężnej posturze, ciemnych włosach, i niebieskich oczach. Przez kilka lat wykuwał miecze i zbroje, dala strażników miejskich, i rycerzy. Jednak z czasem nie mógł zapomnieć ducha ze snu, i tego co się stało w wiosce. Pewnej jesiennej nocy Daromirowi znowu przyśnił się ten sam duch.
-Daromiże widzisz przeżyłeś i twe przeznaczenie się wypełni.
-Kim jesteś, czego chcesz zjawo?
-Jestem duchem dawnego króla, ale to nie jest ważne, wstań i choć nad staw tam ci wszystko wyjaśnię.
Daromir wstał i czym prędzej pobiegł nad staw i zobaczył że duch już tam czeka.
-No dobrze duchu o co tu chodzi czego o demnie żądasz?
-Tej krainie jak i światu grozi niebezpieczeństwo, wojna ras to tylko małe potyczki na planszy świata. W krutce przybłędo tu hordy nowych wrogów za morza i zaczną się przygotowania do zagłady świata i tylko ty możesz temu zapobiec. Kieruj się na wschód aż spodkasz 2 towarzyszy którzy ci w tym pomogą.
-Co to jakieś chore wracam do kuźni tam moje miejsce.
-Wporzodku ale uważaj na siebie, ale i tak przeznaczenie się o ciebie upomni.
Duch zniknoł a Daromir udał się w stronę miasta by odpocząć. Gdy doszedł do kuźni zobaczył plamę krwi we drzwiach a tuż obok ciało martwego Olafa a zaraz przy nim Kardifa. W drugim pokoju dojrzał postać w czarnym kapturze, nie zwracając uwagi na to kto to był zamachnoł się mieczem i zabił intruza. Spojrzał że to był zabójca elfów, i za jego plecami znowu pojawił się duch króla.
-Widzisz duchy przeznaczenia uczynią wszystko abyś je wypełnił, i posuną się do wszystkiego.
Daromir zastanowił się chwile i zaczoł zabierać swoje rzeczy, i po chwili wyruszył na wschód ku przeznaczeniu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz