Po kilku tygodniach jak król Leoryk dowiedział się o orkach nad ciągających z wschodu w królestwie zaczęły się przygotowania do obrony. Wszystkie wioski które były nad brzegiem oceanu zostały zniszczone a miasta zrujnowane, wszyscy którzy znajdowali uciekali w głąb lądu do miast w centrum kraju. Król nie mógł bronić każdej wioski ale kazał zabierać wszystkich z małych wiosek podatnych na atak do miast które miały dobrą ochronę. Jednak wszyscy wiedzieli że to nie wystarczy, że oprócz obrony trzeba też atakować Rosządas jako wojownik nie mógł czekać bezczynnie i poprosił by król dał mu kilku żołnierzy aby mógł się przedostać do lasu nad oceanem, ale król nie chciał się zgodzić.
-Zgódź że się, w tych lasach jest ukryta kryjówka moich żołnierzy, mogą zrobić dywersje a twoje wojska mogą ich zmiażdżyć.-Rosządas
-Nie mogę dać ci tylko parę koni i wyposażenie.- król Leoryk
-Ależ królu to jest znakomity plan, on może się udać- Ilana
-Nie wątpię w to, ludzie nie chętnie pójdą za krasnoludem, poza tym i tak większość z moich oddziałów wysłał do obrony wiosek, a przecież ktoś musiał by uderzyć na orków kiedy się rozproszą.- król Leoryk
-No dobrze, ale sam nie dam rady przedrzeć się przez linie obronne orków.- Rosządas
-Spokojnie przyjacielu ja ci potowarzyszę.- Daromir
-I ja też.- Ilana
-To wspaniale, ale teraz trzeba nam wyposażenia- Rosządas
-Jak mówiłem wojska wam nie dam, ale za to mogę dać wyposażenie, Le została jeszcze tylko jedna sprawa.- król Leoryk
-Jaka- Daromir
-Kiedy mam wysłać wojska do ataku?- król Leoryk
-Myślę że za jakieś 8-10 dni będziemy gotowi- Rosządas
-A więc dobrze idźcie weźcie to czego wam trzeba i ruszajcie. król Leoryk
Po krótkiej chwili drożyna która miała iść na wschód była gotowa do drogi. Wszyscy pokładali w nich wielkie nadzieje, i że ich plan się powiedzie.